STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI

WYSPY DZIEWICZE

2020

Kolejny wypad... tym razem na południe, sama myśl że za kilka godzin wyląduje na egzotycznej wyspie gdzie temperatura wynosi około 27 stopni Celsjusza ( 82F ), napiewa mnie szaleństwem i podekscytowaniem.

Ruch na lotnisku JFK bardzo słaby, bez kolejki przeszedłem przez security i po paru minuach byłem już przy bramce # B34. Będę dzisiaj pasażerem samolotu B757-200 należącym do amerykańskiej linii lotniczej Delta.

Startujemy zgodnie z czasem o 8:45.

Po ponad trzech godzinach spędzonych w przestworzach lądujemy na lotnisku Cyrila. E. Kinga (STT) na wyspie  Świętego Tomasza należącej do Wysp Dziewiczych Stanów Zjednoczonych Ameryki, skrót - USVI.

Ze względu na pandemię koronawirusa wszyscy pasażerowie samolotu, zostali zoobligowani do okazania służbom lotniska negatywnego wyniku na Covid-19, osoby które nie posiadały oficjalnego potwierdzenia zostały wysłane na czternastodniową kwarantannę. Sprawiło to nie mały zamęt na hali przylotów, ale wystarczyło przecież sprawdzić wytyczne informacje dla podróżujących na stronie departamentu USVI.

Wyspy dziewicze są częścią archipelagu o tej samej nazwie. USVI składa się z czterech wysp: St. Croix, water island, st. John oraz st. Thomas, i na tej ostatniej spędzę najbliższe 72 godziny.

Jeśli decydujemy się na pobyt to możemy zapomnieć o pospolitym zwiedzaniu, tutaj przylatuje się aby zanurzyć się w krystaliczno czystych wodach, a podwodne ogrody koralowe są rajem dla nurków.

Po wyspie będę poruszał się wynajętym samochodem chociaż uważam że wynajęcie taksówki taniej by mnie wyniosło, biorąc pod uwagę że podróżuje sam. Ciekawostką może okazać się fakt że taksówki pobierają opłatę oczywiście od dystansu do miejsca docelowego ale też od ilości osób z którymi podróżujemy. Przykładowo przejazd z lotniska do dzielnicy Havensight gdzie cumują statki wycieczkowe dla jednej osoby to koszt około US$ 8, ale jeżeli podróżujemy w czwórkę to ta sama trasa kosztuje nas już US$ 32.

Jadąc kierunkiem lewostronnym dojeżdżam do hotelu który znajduje się w centrum Charlotte Amalie.

CHARLOTTE AMALIE

 stolica Wysp Dziewiczych USA

Stolica wyspy, Charlotte Amalie, została nazwana na cześć żony duńskiego króla Christiana V. Nazwy ulic są podawane w dwóch językach – angielskim i duńskim, a tutejsze domy zbudowano z typowej dla Skandynawii cegły. Kiedyś osiadali tu Hiszpanie, Anglicy czy Duńczycy, teraz to ziemski raj opanowany głównie przez Amerykanów. Ten egzotyczny zakątek został umieszczony przez National Geographic na liście najlepszych na świecie miejsc do uprawiania żeglarstwa, nurkowania i wędkowania. Stolica St Thomas wabi też turystów dużą ilością sklepów bezcłowych. Nazywane największym centrum “shoppingu” w tej części świata. Main Street (Dronningens Gade) jest niekończącym się ciągiem ekskluzywnych sklepów. Klimatyzowane wnętrza wiekowych budynków kuszą nowoczesną elektroniką, perfumami, kubańskimi cygarami, alkoholami i ubraniami od sławnych projektantów mody. Sklepy łączą się w labirynt pasaży handlowych z restauracjami i barami. Największym zainteresowaniem cieszą się butiki ze złotem i diamentami.

Saint Thomas to również jeden z najdogodniejszych naturalnych głębokowodnych portów morskich na Karaibach. Co ciekawe ruch samochodowy w tym terytorium amerykańskim jest lewostronny, jak już wspominałem wcześniej. Wyspa należy dzisiaj do USA, ale niespełna 100 lat temu była terytorium duńskim. Dania jak wszystkie inne kraje Europy XVIII wieku jeździła po lewej stronie. Zmiany na ruch prawostronny dokonano w Danii w 1793 roku, jednak kolonia zamorska pozostała przy starej zasadzie poruszania się.

Po krótkim odpoczynku w hotelu moje pierwsze kroki skierowałem w kierunku " 99 steps ", a dokładnie schodów których liczba wynosi nie 99 a... 103. Schody zostały zbudowane przez Duńczyków w połowie XVIII wieku, dla których „uliczki po schodach” były najłatwiejszym sposobem wspinania się i schodzenia że stromych wzgórz Charlotte Amalie. Cegły użyte do budowy schodów zostały pierwotnie sprowadzone z Danii jako balast w ładowniach statków handlowych.

Main Street lub Dronningens Gade (duńska nazwa oznacza Queen’s Street) to główna ulica przebiegająca przez Charlotte Amalie. Budynki po południowej stronie ulicy są długie, oddzielone wąskimi alejkami, często nie mającymi nawet metra szerokości. Były to magazyny do przechowywania towarów w okresie rozkwitu handlu. Po stronie północnej znajduje się zbiór klasycznych zachodnioindyjskich budynków z XVIII i XIX wieku oraz dawnych kamienic. Budynki mają kształt kwadratu, wiele z nich jest dwupiętrowych z balkonami. W przeszłości na parterze były sklepy; drugie piętro stanowiło rezydencję sklepikarzy.

W sezonie było by tu ciężko przejść, a dzisiaj w dobie pandemii - pusto i głucho.

Pod koniec dnia w poszukiwaniu miejsca w którym mógłbym coś zjeść, a i skosztować lokalnego trunku, udało mi się znaleźć jedyną otwartą restauracje, która i tak świeciła pustkami...

Zanim wróciłem do hotelu, przespacerowałem się ciemnymi uliczkami centrum, aby poczuć ten niesamowity klimat....

Następny dzień rozpoczynam o 8 rano, nie ma sensu zrywać się wcześniej z łóżka, wszędzie blisko (...)

Pierwszy mój dzisiejszy cel to śniadanie w Sib's Mountain Cafe, przydrożna restauracja ze stolikami na zewnątrz. Wspaniałe miejsce na rozpoczęcie dnia.

MOUNTAIN TOP

Po przejechaniu kilkunastu minut krętymi uliczkami pnącymi się w górę wyspy dojechałem do najwyższego miejsca na wyspie. Jestem na wysokości 474 m.n.p.m., z pięknymi widokami na cztery strony świata. Przy pięknej pogodzie widać brytyjskie wyspy dziewicze oraz wschodnią część Puerto Rico.  Czy dało by się jeszcze wyżej wleźć... ? napewno tak gdybym chciał tylko wdrapać się na wieżę radiowo telewizyjną.

COKI BEACH

Wyspa jest również bogata w wspaniałe miejsca, z których wizyta pozostawi tylko niezapomniane wspomnienia. Takim miejscem jest dla mnie kolejny punkt na wyspie.  Miejsce zapierające dech w piersiach... krystalicznie czysta woda i bialutki piasek. Widziałem już wiele plaż w moim życiu ale ta pozostawiła mnie bez słowa. Znajdziemy tutaj również rafy koralowe, wystarczy oddalić się około 10 metrów od brzegu i zanurzyć głowę w wodzie aby podziwiać podwodne życie.

DRAKE'S SEAT

Zrelaksowany pędzę dalej w podpijaniu wyspy. Kolejnym miejscem wartym krótkiego postoju jest punkt widokowy Drake’s Seat, skąd Sir Francis Drakę zwykł obserwować swoją flotę. Bardzo kontrowersyjna postać; w Anglii uważany za bohatera, a w Hiszpani i Portugalii... za rabusia i pirata. Obecnie znajduje się tu ławeczka na której można przysiąść i podziwiać Magens Bay, gdzie znajduje się podobno jedna z piękniejszych plaż na świecie. O tym jednak później (...)

BEACON POINT

Taras widokowy przy drodze US-40 na miasto Charlotte Amalie.

Niewielka powierzchnia wyspy sprawiła że najważniejsze miejsca godne zobaczenia zwiedziłem w przeciągu kilku godzin.

Dla zabicia czasu, a i zobaczenia miejsc których nie ma w przewodnikach postanowiłem objechać wyspę dookoła wzdłuż wybrzeża.

Kierując się drogą 301 a następnie 30 w kierunku zachodnim dojechałem na drugą stronę wyspy; David Point - wspaniały punkt widokowy na lotnisko.

MAGEN'S BAY

Przyznam się że specjalnie miejsce to zostawiłem na koniec dnia, aby po całym dniu zanurzyć się w wodzie i skorzystać ze wszystkich dobrodziejstw jakie może zaoferować mi plaża. Po opłaceniu US $7,50 zaparkowałem auto, chociaż pomimo małego ruchu nie było łatwo, i udałem się na plażę. WTF... zamurowało mnie !!! Gdzie ten biały piasek i lazurowo czysta woda ???? Kilometrowa brudna plaża z odchodami zwierząt i ta głośna muzyka... co leżak to inne brzmienie dźwięków, wyglądało to na plebiscyt - wygrywa ten u kogo najgłośniej. Nie zdążyłem nawet zamoczyć nóg... uciekłem stamtąd najszybciej jak się tylko dało.

Wygląda na to że miałem pecha, ale hola hola, wcale nie. Nie tylko mi pozostał niesmak do tego miejsca. Od kierownika hotelu dowiedziałem się że administracja plaży wydaje wielkie pieniądze na marketing aby zwabić każdego turystę. Lokalni raczej omijają to miejsce z daleka i wybierają mniejsze i znacznie piękniejsze plaże.

FORT CHRISTIAN

Duński Fort Christian w Charlotte Amalie jest najstarszą budowlą Wysp Dziewiczych Stanów Zjednoczonych. Fort o kolorze orchidei zbudowany został w latach 1666 - 1680 w celu obrony duńskiej kolonii. Z upływem lat służył on jako siedziba lokalnego rządu, jako kościół, siedziba sądu, więzienie, oraz jako posterunek policji.

FREDERICK LUTHERAN CHURCH

Najstarszy budynek sakralny na wyspie, datowany na 1666 rok, uważany również za jeden z najstarszych kościołów luterańskich na półkuli zachodniej.

Z zewnątrz podziwiać można neoklasycystyczną i gotycką architekturę, a od wewnątrz witraże i mahoniowy ołtarz.

Tego samego dnia postanowiłem jeszcze przejść się nową promenadą na przystań promów pasażerskich w poszukiwaniu miejsca gdzie mógłbym zjeść kolację, a i może spróbować lokalnego browaru.
Normalnie gdyby nie pandemia powinny tutaj cumować minimum 3-4 promy dziennie, dzisiaj.... ulice świecą pustkami, sklepy, atrakcje i restauracje zamknięte.

Ponownie wracam do centrum... i te opustoszałe ulice miasta po zmroku... wydaje się jakby czas się zatrzymał.

Spytacie się napewno czy jest tu bezpiecznie i czy nie przeraża mnie takie paradowanie po nocy ?

Z bezpieczeństwem na wyspie jest różnie... ale centrum jest dobrze zmonitorowane więc nawet po zmroku jest tutaj bezpiecznie. Śledzony jest każdy nasz krok, wystarczy spojrzeć lekko w górę aby przekonać się o tym, kamery miejskie są dosłownie wszędzie.

Kolejny dzień... niedziela. Kilkanaście godzin pozostało mi jeszcze zanim udam się w drogę powrotną do domu.
Korzystając z aplikacji mobilnej znalazłem jedyne otwarte miejsce serwujące śniadanie o tej porze dnia - Gladys' cafe. Bardzo przytulna kafejka cieszącą się wysokim rankingiem popularności.

KATEDRA ŚW. PIOTRA I PAWŁA

Na co dzień zamknięta na cztery spusty, otwarta tylko w niedzielę i święta podczas Mszy świętej i nabożeństw.
Świątynia pochodząca z 1802 r., zniszczona przez pożar w 1804 r., Odbudowana, a następnie w większości zniszczona przez huragan w 1837 r. Ponownie została odbudowana i tak stoi do dziś. Jest siedzibą biskupa diecezji św. Tomasza  wchodzącej w skład metropolii waszyngtońskiej.

Ostatni raz przeszedłem się jeszcze pustymi uliczkami centrum... powrót do hotelu i wymeldowanie się.

Na ostatni dzień pobytu pozostawiłem sobie historyczny cmentarz pamiętający jeszcze czasy kiedy wyspa była częścią kolonii duńskiej oraz kolejkę linową, najważniejszą atrakcję wyspy.

CMENTARZ KOLONIALNY

Nie udało mi się odnaleźć daty powstania tego cmenterza, z napisów na nagrobkach mogę tylko wywnioskować że powstał około 1818 roku. Jest podzielony na cztery kwatery w których spoczywają szczątki duńskich marynarzy, dygnitarzy oraz osób które miały wpływ na rozwój kolonii. 

Więcej informacji można uzyskać - tutaj.

KOLEJKA LINOWA

Lokalnie nazywana SKYRIDE, i powinna mnie zawieść na szczyt góry której nazwa brzmi pięknie - Paradise Point. Niestety przez brak turystów atrakcja jest zamknięta do odwołania.
Zdecydowałem się że i tak zdobędę szczyt, wjadę po prostu samochodem. W normalnych warunkach droga jest zamknięta dla ruchu, mogą się nią poruszać tylko pracownicy kolejki linowej.

Dojechałem... jestem na wysokości 220 m.n.p.m., jedna wielka dookoła pustka, żywego ducha. Tylko ja i wagoniki kolejki linowej. Z tarasu widokowego rozpościera się bajeczna panorama Charlotte Amalie, oraz zatoki i portu o tej samej nazwie.

Miejsce mnie tak zauroczyło że spędziłem tutaj resztę dnia spoglądając w dół na miasto.

Czas jechac na lotnisko i wracac do domu...

Podsumowanie.... był to wspaniały wypad na weekend. Następnym razem zaszyje się gdzieś w okolicach Coki beach i pozostanę tam na dłużej.

ŚWIAT BEZ WYCHODZENIA Z DOMU

    Copyright ©2019-2021  TUTAJ BYLEM LLC

    Wszystkie prawa zastrzeżone

    domena jest wlasnoscia serwisu - TUTAJ BYLEM LLC

    Kopiowanie i rozpowszechnianie zdjęć bez zgody autora zabronione

    157092209360451367.png