PARAGWAJ 2021

Okazuje się że można podróżować w czasie pandemii, jeśli się tyko tego naprawdę chce. Coraz więcej państw otwiera swoje granice, wprawdzie wiąże się to jeszcze z pewnymi restrykcjami, ale... małymi kroczkami, powoli turystyka powraca do życia.

Zapraszam na relacje z mojej kwietniowej wyprawy do Paragwaju.

Krótki pobyt w tym kraju umożliwił mi liźnięcie historii tego państwa i poznanie przyczyn aktualnej kiepskiej sytuacji politycznej i ekonomicznej. A historia, choć krótka, obfituje w wiele ciekawostek. Paragwaj swoją niepodległość uzyskał w 1811 roku po obaleniu rządu Hiszpanii. Nieco ponad 50 lat później, kraj ten znalazł się w stanie wojny z Brazylią, Urugwajem i Argentyną. To nie mogło się skończyć dobrze. W wyniku 6 lat wojny zginęło 2/3 obywateli, w tym 90% mężczyzn. Paragwaj stracił też spore obszary na rzecz Brazylii, w tym między innymi dostęp do morza. Od tego czasu jest jednym z dwóch państw Ameryki, które nie mają granicy moskiej. Późniejsze wydarzenia również nie działały na jego korzyść. W latach 50-tych w wyniku wojny domowej doszło do puczu, w wyniku którego władze przejął dyktator Alfredo Stroessner. Zamieszkał w pałacu prezydenckim w Asunción i rozkazał strzelać do każdego, kto ośmieli się spojrzeć na jego rezydencję. Kraj pod jego rządami stał się schronieniem dla innych dyktatorów i zbrodniarzy wojennych, między innymi dla znanego nazistowskiego doktora Josefa Mengele, który podczas II Wojny Światowej dokonywał brutalnych eksperymentów na ludziach. Po wojnie trafił do Paragwaju, gdzie otworzył luksusowy hotel na drodze pomiędzy Encarnacion, a Trynidadem. W ostatnich latach Paragwajowi udało się także znaleźć na 1 miejscu listy najbardziej skorumpowanych państw Ameryki Łacińskiej i 3 na świecie. Więcej tłumaczyć chyba nie trzeba (...) mam wrażenie że czego politycy się nie dotkną, to oczywiście spieprzą, a za wszystkim zawsze stoją ogromne pieniądze. 

UPADEK KOLEI W PARAGWAJU

Historia kolei w Paragwaju sięga połowy XIX wieku. Sieć nigdy nie była imponująca, jednak pociągi pełniły ważną rolę, zarówno w przewozach pasażerskich, jak i towarowych. Koniec XX wieku przyniósł w wielu krajach Ameryki Południowej masowy rozwój transportu drogowego i niechlubny upadek kolei. W Paragwaju proces dekapitalizacji kolei doprowadził do całkowitej jej likwidacji.

Jeszcze kilka lat temu na przedmieściach Asunción można było spotkać dymiący parowóz ciągnący wagony pociągu turystycznego, co było niezwykłą atrakcją turystyczną i symbolem tradycji ponad 150-letniej historii kolei na kontynencie południowoamerykańskim. Dawny dworzec główny w stolicy kraju pełnił zaś funkcję muzeum kolejnictwa. Dziś dworzec jest zamknięty na głucho i popada w ruinę, a wygaszony parowóz można oglądać już tylko jako eksponat.

Inicjatorem i propagatorem budowy kolei żelaznej w Paragwaju był pierwszy prezydent Carlos Antonio López, który w 1854 r. zatrudnił angielskich inżynierów do opracowania projektu budowy pierwszej linii z Asunción do Paraguarí. Dwa lata później zatrudniono wojsko do prac przy budowie infrastruktury, a w tym samym czasie w Anglii powstawały lokomotywy i wagony do obsługi przyszłej linii. Pierwszy, czterokilometrowy odcinek trasy z Asunción do Trynidadu został oddany do użytku w czerwcu 1861 r. Sześć miesięcy później pociągi dojeżdżały do Luque, a w latach 1862-1864 tor dociągnięto do miasteczek Areguá i Pirayú.

Dalszą rozbudowę kolei na długie lata przerwał w 1864 r. wybuch wojny paragwajskiej. 

Po dwudziestu latach wznowiono pracę przy rozbudowie linii i odbudowie odcinków zniszczonych w czasie wojny. W 1887 r. udziały w kolejach Paragwaju przejął brytyjski koncern „The Paraguay Central Railway”. W latach 1887-1915 wybudowano nowe odcinki linii do San Salvador z odgałęzieniem do Abaí. W 1959 r. koncern The Paraguay Central Railway wstrzymał kursowanie pociągów pasażerskich, co w efekcie doprowadziło do nacjonalizacji kolei. Od tego czasu kolej zaczęła tracić na znaczeniu, postępował stopniowy regres w przewozach towarów i osób, a stan infrastruktury pogarszał się z roku na rok.

W 1988 r. archaiczna kolej obsługiwała jeszcze 367 kilometrów tras, pociągi prowadzone były przez lokomotywy parowe i nie stanowiły już żadnej konkurencji dla błyskawicznie rozwijającego się transportu drogowego. Z pociągów pasażerskich korzystali nieliczni, składy towarowe przewoziły przede wszystkim produkty rolne.

IMG_7032.jpg
IMG_7085.jpg
IMG_7097.jpg

Z początkiem XXI wieku powołano do życia spółkę Ferrocarriles del Paraguay SA i opracowano plan restrukturyzacji kolei, który nigdy nie został wdrożony. W 2006 r. zlikwidowano wszystkie połączenia pasażerskie, a kilka lat później także towarowe, zostawiając kursujący raz w tygodniu pociąg turystyczny.

Od czasu upadku kolei władze Paragwaju snują huraoptymistyczne wizje odbudowy infrastruktury i przedstawiają wielomiliardowe projekty, które mają uczynić kraj kolejowym eldorado. Ambitne plany zakładają między innymi, że do 2022 r. powstanie sieć linii kolejowych, łączących Paragwaj z sąsiednimi krajami. Rządowych wizji nie należy raczej traktować poważnie, bowiem za słowami nie stoją żadne realne projekty czy studia wykonalności. Wydaje się mało realne, że kolej do Paragwaju powróci tak nagle i w tak wielkim wymiarze niczym fala sinusoidalna. Na długo symbolem dawnej świetności kolei żelaznej i rychłego jej upadku w XXI wieku zostanie niszczejący stołeczny dworzec przypominający schronisko dla bezdomnych i wygaszone parowozy na przedmieściach Asunción.

IMG_7239.jpg
IMG_7208.jpg
IMG_7235.jpg

OPÓŹNIONY SAMOLOT

Mój dzisiejszy czas lotu wyniesie 12 godzin wliczając godzinę czasu na przesiadkę w Panamie. Jeśli samolot wyleci w Nowego Jorku o czasie, powinienem mieć powiedzmy wystarczająco czasu na przejście z gate'u do gate'u. Jest jednak inaczej...

Z lotniska J.F.K. samolot Boeing 737-800 należący do Copa Airlines startuje z 35 minutowym opóźnieniem, oznacza to że będę miał tylko 25 minut na przesiadkę. Niepocieszające jest również że przylatujemy na gate nr. 219, a samolot do Asuncion podstawiony jest przy gate 112. Praktycznie nie będę miał szans w 25 minut wysiąść z samolotu, przejść z drugiego terminalu na pierwszy i zdarzyć na kolejny samolot.

Po wylądowaniu jak torpeda wybiegłem z samolotu i biegiem udałem się na prawie drugi koniec lotniska.... wszedłem jako ostatni do samolotu.
Nie lubię takich nerwowych sytuacji, w związku z zaistniałą sytuacją panamska linia lotnicza bardzo spadła w moim rankingu. Brakowało tylko żeby samolot odleciał beze mnie.

Brak pokładowej rozrywki i zasilania... wow... a panamski przewoźnik tak dumnie na swojej stronie internetowej chwali się z najnowszej technologi na pokładach swoich samolotów.

Po 6 godzinach lądujemy na międzynarodowym lotnisku imienia Silvio Pettirossi'ego w Asunción, stolicy Paragwaju.

IMG_6522.jpg
IMG_6635.jpg
IMG_6660.jpg
IMG_6575.jpg
IMG_6653.jpg

Obywatele amerykańscy powinni wyrobić wizę przed udaniem się do Paragwaju, lub mogą to zrobić tuż po wylądowaniu na terenie lotniska. Koszt wyrobienie wizy: $160 USD.
Zchytrzyłem się i postanowiłem że przekroczę granicę używając paszportu polskiego... co to oznacza dla mnie ? Polska ma podpisaną umowę z Paragwajem o ruchu bezwizowym, na dzień dobry mogę zaoszczędzić niezłą sumkę pieniędzy.

Obywatele polscy mogą przebywać w większości państw Ameryki Południowej do 90 dni. Jako że obywatel amerykański posługuje się polskim paszportem to otrzymałem pozwolenie na przebywanie w kraju do 10 dni.

Po przejściu granicy zacząłem rozglądać się za kantorem, lub ATM. Wszystko pozamykane, w najgorszym przypadku zapłacę dolarami za taksówkę, a jutro się gdzieś pieniądze rozmieni.
Najbliższy działający ATM znalazłem w poczekalni hali przylotów. Przecież oni tutaj mają tysiące i miliony... Chryste !!!

Za taksówkę z lotniska do centrum Asunción zapłaciłem 120.000 Guarani.

IMG_7130.jpg
IMG_6666.jpg
IMG_6658.jpg

ASUNCION

Miasto jest jedną z najstarszych hiszpańskich osad w Ameryce Południowej, a na pewno najstarszą położoną na wschód od Andów. Nazywane jest czasem „matką miast”, ponieważ stąd wyruszały ekspedycje kolonialne, które zakładały nowe miasta na podbijanych terenach. Zostało założone dokładnie 15 sierpnia 1537 jako Nuestra Señora de la Asunción, czyli Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Prawa miejskie uzyskało w 1540. Od tej pory było ważnym ośrodkiem hiszpańskiej administracji kolonialnej w dorzeczu La Platy, ale w XVII wieku straciło znaczenie na rzecz Buenos Aires. W 1731 miało tu miejsce pierwsze powstanie przeciwko władzy hiszpańskich kolonistów pod wodzą José de Antequera y Castro. Po uzyskaniu niepodległości w 1811, Asunción zostało ustanowione stolicą kraju, począwszy od 1813. Po wojnie paragwajskiej 1864–1870 miasto było okupowane przez wojska brazylijskie aż do 1876, co znacznie zahamowało jego rozwój. Obecnie Asunción to wciąż ważny port śródlądowy, centrum handlu, finansów oraz giełdy papierów wartościowych. Miasto jest bardzo zamerykanizowane, mnóstwo w nim północnoamerykańskich fastfoodów. Życie mieszkańców kręci się w nowoczesnych i drogich galeriach handlowych, których sporo, zwłaszcza na obrzeżach miasta.

Asunción liczy obecnie 500 tysięcy mieszkańców, a cała aglomeracja ok. 2 miliony, co stanowi prawie jedną trzecią mieszkańców kraju.

Asunción to zdecydowanie nie jest miasto, którym będziecie zachwycać się przez wiele dni. Jest za to dobrym miejscem, aby zatrzymać się na chwilę w drodze do rejonu Chaco lub w kierunku Wodospadów Iguazu. Na powolne zwiedzanie miasa i pobliskich okolic w zupełności wystarczą dwa-trzy dni.

ZWIEDZANIE MIASTA

Przed hotelem czekał na mnie samochód z przewodnikiem. Na początku udaliśmy się przed jeden z domów byłego prezydenta dyktatora Alfredo Stroessnera. Rządził on krajem od 1956 do 1989 roku.

Historie związane z dyktatorem czasami sprawiały gęsią skórkę na mojej skórze.

Nie przytoczę tutaj szczegółów z jego życia, wybaczcie.

Ex-dyktator zmarł w stolicy Brazylii po 17 latach spędzonych na obczyźnie.

W 2019 roku podczas renowacji łazienki, ekipa remontująca natrafiła na szczątki czterech osób zabetonowanych pod posadzką (...)

W niedalekiej odległości od posiadłości Stroessnera znajduje się olbrzymi Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich czyli mormonów. Świątynia służy ponad 68 tys. liczbie wiernych.

Nad obiektem unosi się figura anioła Moroni grającego na trąbce zrobiona z czystego złota.

Uwielbiam ciekawostki.... każda statua anioła Moroni skierowana jest w kierunku wschodzącego słońca, symbolizuje Zmartwychwstanie Chrystusa - znak odnowy, odrodzenia i nowego życia.

W nowej dzielnicy "finansowej", nie ma nic więcej do zwiedzania. Wracamy z powrotem do starego miasta. Po drodze mijamy luksusowych dilerów samochodowych... kogo tutaj na to stać ?
Po paru minutach dojeżdżamy do pasa nadrzecznego rzeki Paragwaj. Dzisiaj wygląda tutaj całkiem, całkiem ładnie... zasiana trawka, nowe plaże, dwupasmowa ulica, ścieżka dla rowerów... ale parę lat tamu tereny te były enklawą biedoty. Nieuregulowana rzeka Paragwaj zalewała przybrzeżną dzielnicę Baños zamieniając ją w bagno, ale rząd nie widział problemu. Jedynym proponowanym tu rozwiązaniem było przeniesienie mieszkańców. Ci nie chcieli się jednak ruszyć bo nie stać ich było na zakup domu w jakimkolwiek innym miejscu. I tak koło się zamykało.

Jadąc dwupasmówka zatrzymujemy się w pobliżu Banado Sur, miejscu które odwiedził papież Franciszek w 2015 roku. Z lewej strony szosy widać slamsy i pasące się zwierzęta zaś z drugiej strony nowo budowany most który połączy miasto z sąsiednią prowincją Chaco.

Jeszcze parę lat temu nikt nie odważył by się tutaj zatrzymać auta, nawet na "siusiu".

Kierowca zaproponował że możemy przejechać główną ulicą slamsów, ale warunkiem jest zamknięcie szyb, nie rozglądanie się i kategoryczny zakaz robienia zdjęć mieszkańcom.

We wszystkich krajach Ameryki Łacińskiej w których byłem, bieda jest widoczna gołym okiem, ale Paragwaj wydał mi się jednak jednym z krajów o największej nierówności społecznej, tuż za Brazylią i Hondurasem.

IMG_6673.jpg
IMG_6671.jpg
STROESSER DYKTATOR.jpg
IMG_6699.jpg
IMG_6704.jpg
IMG_6713.jpg
IMG_6709.jpg
banosulica.jpg

Jedziemy dalej, zajeżdżamy do centrum Asuncion.

Pałac prezydencki... zbudowano na zamówienie pierwszego prezydenta Paragwaju Carlosa Antonia Lópeza. Miał on być rezydencją dla jego najstarszego syna - generała Francisca Solano Lópeza. Pracę rozpoczęły się w 1857 r. Kierował nimi angielski architekt Alonso Taylor.

To chyba najbardziej fotogeniczny budynek w tym absolutnie niefotogenicznym mieście.

Jak widać na zdjęciach prowadzone są tu prace renowacyjne w lewym skrzydle pałacu, wszystko za sprawą termitów które od kilku lat dosłownie pożerają budynek.

Stojąc na chodniku przed pałacem turyści, a może nawet i mieszkańcy miasta, nie mają pojęcia że pod nimi znajdują się tory kolejowe z 1861 roku.

Paro kilometrowy odcinek torów prowadził z portu rzecznego na główną stację kolejową. Jeździły tędy pociągi towarowe przewożące ładunki, aby następnie rozwozić je po kraju.

W sąsiedztwie Palacio de los López znajduje się niewielkich rozmiarów park o nazwie Plaza de los Desaparecidos. Park jak park, kilka ławek, drzewek. Warto jednak zatrzymać się tutaj na chwilę. Powód jest jeden... umiejscowiony jest tutaj pomnik upamiętniający tych którzy zniknęli na przestrzeni lat za czasów panowania dyktatora.

Źródła mówią o 30 tys. osobach których los jest do dzisiaj nieznany.

IMG_6733.jpg
IMG_6793.jpg
IMG_6800.jpg
IMG_6786.jpg
IMG_6794.jpg
IMG_6773.jpg
IMG_6782.jpg

Idąc spacerkiem wzdłuż alei El Paraguayo Independiente dochodzimy do katedry metropolitarnej Wniebowzięcia NMP. Obecny budynek pochodzi z 1845 roku, prace budowlane rozpoczęto na rozkaz ówczesnego prezydenta Carlosa Antoniego Lópeza.

Świątynia neoklasycystyczna, trójnawowa, długa na 80 m, szeroka na 32 m. Fasada kościoła jest ozdobiona trzema portalami oraz dwiema wieżami po obu jej stronach.

Mam szczęście że jest niedziela i Kościół jest otwarty dla wiernych, w innym przypadku pocałował bym napewno w klamkę. Jeszcze do początków XXI wieku kościoły w Paragwaju były otwarte od wschodu do zachodu słońca, ale na częste grabierze zaczęto je powoli zamykać po za godzinami odprawiania liturgii.

Kościół przepiękny, ale warto zwrócić uwagę na stację drogi krzyżowej... która jest w języku (...) francuskim. Nie znalazłem nigdzie informacji które by odpowiedziały na pytanie... dlaczego w języku francuskim. Najprawdopodobniej "drogą krzyżowa" jest podarunkiem, prezentem z Francji, nie są to jednak potwierdzone informacje.

Największe atrakcje miasta znajdują się w niedalekiej odległości od siebie, dochodzimy do Narodowego Panteonu - miejsce pochówku bohaterów narodowych. Niestety budynek jest zamknięty dla zwiedzających.

Niewiele jest tutaj do powiedzenia... prace budowlane rozpoczęto w 1863 roku na prośbę prezydenta Carlosa Antoniego Lópeza. Początkowo budynek pełnił rolę kaplicy pod wezwaniem Matki Bożej Wniebowzięcia. Budynek otwarto dopiero 12 października 1936, po zakończeniu wojny o Chaco i dekretem prezydenckim został uznany za narodowy panteon.
Spoczywają tutaj prochy pierwszego prezydenta Paragwaju Carlosa Antoniego Lópeza oraz jego syna (późniejszego prezydenta)  z małżonką. Znajdują się tutaj również szczątki poległych nieznanych żołnierzy, w tym dzieci biorących udział w bitwie na równinie Acosta Ñu (znanej również pod nazwą Batalla de los Niños - Bitwa Dzieci).

Przed głównym wejściem do pantenou wmurowano tablicę w chodniku oznaczającą że znajdujemy się dosłownie w samym centrum miasta - punkt zero.

IMG_6830.jpg
IMG_6828.jpg
IMG_6838.jpg
panteon1.jpg
IMG_6844.jpg

Godny odwiedzenia jest również budynek - Casa de la Independencia. Muzeum zostało zainaugurowane 14 mają 1965 roku i prezentuje fragmenty historii sięgające niepodległości kraju. Wieczorem 14 maja 1811 roku grupa odważnych Paragwajczyków wyszła z tego domu, aby ogłosić niepodległość Paragwaju. Jest to pomnik narodowy o dużym znaczeniu historycznym. Za jego murami po cichu i odważnie zaplanowano wyzwolenie spod hiszpańskiego panowania kolonialnego. Położona na rogu ulic Presidente Franco i 14 de Mayo wyróżnia się charakterystycznym kolonialnym stylem.
Struktura budynku jest niezmienna od 1811 roku, taka perełka w centrum miasta.

IMG_6849.jpg
IMG_6851.jpg

Ostatnim punktem dzisiejszego zwiedzania jest malutka dzielnica -  Loma de San Jerónimo. Kolorowe i kręte uliczki to pierwsza pocztówka okolicy. Normalnie przewijają się tutaj tłumy ludzi, a w godzinach wieczornych głośna muzyka rozbrzmiewa z każdego domu. Mam to szczęście ( albo i nie ) że wokół mnie jest totalna pustka spowodowana pandemią. Mam możliwość zajrzenia w każdą szparę i zrobienia wspaniałych zdjęć bez osób trzecich.

Nie ma wątpliwości, okolica jest najbardziej kolorowa ze wszystkich atrakcji jakie oferuje miasto. Znajduje się w pobliżu zatoki Asunción i składa się z 7 bloków.

W każdą niedzielę odbywa się Jarmark San Jerónimo, na którym można kupić oryginalne rękodzieło, malowane garnki, biżuterię, wyroby skórzane, hafty, koszule i wszelkiego rodzaju pamiątki. Dodatkowo dla najmłodszych organizowane są przedstawienia kukiełkowe i klaunów.

Dla mnie największą atrakcją były schody wyłożone ceramicznymi kafelkami przedstawiające domy, fajnie to wygląda.

IMG_6853.jpg
san1.jpg
san4.jpg
IMG_6873.jpg
IMG_6872.jpg

Znając już historię i najważniejsze zakamarki miasta mogłem wrócić do hotelu... czas pomyśleć o lunchu.

W okolicach Panteonu znajduje się mała restauracyjka Lido Bar Palma ze stolikami na zewnatrz, na review określana samymi superlatywami. Miejsce uwielbiane przez gwiazdy i celebrytów. Czas sprawdzić to samemu...
chipa guasu i pollo empanada. a do tego pół litra lokalnego piwa. Można było się najeść.

Znakomite miejsce... smacznie, zdrowo i nie drogo.

IMG_6902.jpg
IMG_6914.jpg
IMG_6921.jpg

Wieczór spędziłem w barze na dachu hotelu Negroni, niesamowite uczucie kiedy pijesz drinka i podziwiasz miasto z lotu ptaka.

Warto zapamiętać że miejsca takie wymagają wcześniejszych rezerwacji.

A jak wygląda życie nocne w Asuncion... normalnie !!! Bary i puby najczęściej otwierają drzwi o osiemnastej i otwarte są do ostatniego klienta. Najbardziej popularne to te które znajdują się przy dużych centrach handlowych. Ścieżka jest prosta... po zamknięciu dyskontów ludzie masowo ruszają do pubów.

Zbliża się godzina dwudziesta pierwsza, rozpocznie się zaraz godzina policyjna. Czas wracać do hotelu... wracając pieszo miałem wrażenie że znajduje się w centrum wyludnionego miasta... pustoooooo !

IMG_6925.jpg
IMG_6928.jpg
IMG_6926.jpg

Następny dzień.

Pobudka wcześnie rano, tuż po śniadaniu ruszam w kolejną podróż. Dzisiaj mam zamiar zwiedzić "golden triangle". Ta całodniowa wycieczka zabierze mnie do okolicznych wiosek otaczających Asunción.

Dziewięć kilometrów za miastem, w gminie San Solenzo znajduje się jedyna w swoim rodzaju neogotycka katedra pod wezwaniem św. Wawrzyńca. Pierwszy kościół w tym miejscu został zbudowany przez jezuitów w 1775 roku, ale kiedy zostali wygnani, świątynia tą popadła w ruinę, aż musiała zostać zburzona. Na początku XX wieku, jak to często bywało w historii religii tego kraju, katedra z 1853 roku również musiała zostać odrestaurowana ze względu na zniszczenie pierwotnej konstrukcji. Zmiany w planach katedry ulegały często zmianom, dopóki miejscowi nie byli zadowoleni z europejskiego stylu neogotyckiego. Choć może się to wydawać zdumiewające, ostatnie dzieło, które można dziś oglądać w całej okazałości, zostało ukończone dopiero w 1969 roku.

Aligatory w centrum miasta !!! To nie bajka. Aligatory są poważnym problemem dla mieszkańców małych miasteczek w których znajdują się stawy wodne. Władze lokalne widząc problem starają się odgradzać gady od ludzi budując ogrodzenia, ale często są one dewastowane... dalej życie toczy się samoistnie. Gady wychodzą na ulice siejąc popłoch wśród mieszkańców.

IMG_6933.jpg
IMG_6936.jpg
IMG_6934.jpg
IMG_6947.jpg
IMG_6945.jpg

Po godzinie czasu dojeżdżamy do malutkiej wioski o nazwie Yaguarón, która założyli ojcowie franciszkanie podczas chrystianizacji indian. Pierwsze zmianki o obecności franciszkanów w tym rejonie pochodzą z 1586 roku.

Znajduje się tutaj słynny i oszałamiający wizualnie kościół, którego budowa, prowadzona przez misjonarza Fray Alonso de Buenaventura, rozpoczęła się w 1640 roku i trwała 60 lat.

Świątynia imponuje swoją prostotą: bielone ceglane ściany wyłożone kolumnadami, które wsparte są na filarach z drewna Lapacho. Skromna fasada stanowi uderzający kontrast z misternie zdobionym wnętrzem, przytłaczając typowymi dla baroku i rokokiem ornamentami z falbankami oraz pięknie pomalowanym sufitem kasetowym.

Największą moją uwagę przykuł konfesjonał oraz główny ołtarz. W kościołach Ameryki Południowej rzadko spotyka się konfesjonały zdobione - na ogół mają prostą strukturę i nie są pomalowane. Tym bardziej fascynujące są te dzieła sztuki, bogato zdobione rzeźbami i malowidłami kwiatów. Ręcznie rzeźbiony ołtarz przez indian guarani wyróżnia się rozmiarem: czternaście metrów wysokości, sześć metrów szerokości i trzy metry głębokości.

Wystarczyło tylko usiąść w ławce i skupić się na wnętrzu, a czas jakby się cofnął o 400 lat.

Przypomniał mi się wówczas wspaniały film "Mission" reżyserii Rolanda Joffego, z rewelacyjną muzyką Ennio Morricone.
Film inspirowany był historią jednej z wielu identycznych misji rozsianych na pograniczu dzisiejszego Paragwaju, Argentyny i Brazylii. Misje te zamieszkiwane były, z resztą dobrowolnie, przez Indian Guarani.

IMG_7015.jpg
IMG_7007.jpg
IMG_6986.jpg
iglesia-de-san-buenaventura-016.jpg
IMG_7005.jpg
IMG_6995.jpg

Jadąc dalej zatrzymaliśmy się na moment przy starym dworcu kolejowym w miejscowości Pirayu.
Upadki i wzloty parugwajskiej kolei opisywałem wcześniej.

Stacja jak stacja, niby nic specjalnego. Jest jednak mały szczegół który wyróżniał dworzec kolejowy w Pirayu. Jako jedyny dworzec w kraju posiadał dwie wieże i tym samym pełnił funkcję komunikacyjnego punktu orientacyjnego na mapie.

IMG_7034.jpg
pirayusstation.jpg
IMG_7029.jpg

Następnym punktem zwiedzania jest miasteczko Caacupe, uważane za duchową stolicę kraju, a to dzięki Sanktuarium Maryjnemu.

Niewiele wiadomo o objawieniu się Maryi, Patronki Paragwaju. Mało znane, jest jednak wspaniałym dowodem opieki Matki Bożej nad mieszkańcami tego kraju, którzy zresztą od kilku już wieków darzą Maryję szczególną czcią.  

O tej czci świadczą na przykład specyficzne nazwy miast, takie jak chociażby Asunción, czyli Wniebowzięcie – nazwa stolicy Paragwaju. Ponadto diecezja Asunción zainicjowała w Ameryce Południowej istnienie innych diecezji z tytułem maryjnym.  

Sanktuarium maryjne w Caacupé, największe w Parawaju, jest – podobnie jak w Polsce Jasna Góra – sanktuarium narodowym Paragwajczyków. Corocznie przybywa do niego ponad milion pielgrzymów. Przed oblicze Matki Bożej z Caacupé udał się również, mianowicie w 2015 roku, papież Franciszek, po czym złożył przed cudowną, siedemnastowieczną figurką Maryi Niepokalanie Poczętej białą różę. W wygłoszonej w owym sanktuarium homilii stwierdził, że przybywający tutaj Paragwajczycy chcą „odnowić swoje pragnienie życia radością Ewangelii”. Wcześniej, bo w 1988 roku, sanktuarium to odwiedził papież Jan Paweł II.

Sanktuarium w Caacupé wzniesiono w 1765 roku (bazylikę otwarto uroczyście w dniu 8 grudnia), natomiast objawienie się Maryi miało miejsce w 1600 roku.

IMG_7067.jpg
IMG_7056.jpg
IMG_7060.jpg
IMG_7053.jpg
IMG_7070.jpg

Czas leci tak nieubłaganie... w drodze powrotnej do Asuncion zatrzymujemy się jeszcze nad jeziorem Ypacarai. Niezwykłym jeziorem jak się okazuje na miejscu.

Legenda głosi... Pewnego słonecznego dnia wśród korzystając z, wydawało się zwykłej studni, zapanował popłoch. Ot tak, nagle w górę wytrysnął z niej wysoki słup wody. Wylewająca się ciecz poczęła zalewać zamieszkałe przez ludzi wioski Tapaikua i Arekaja. Żyjący w nich ludzie nie widząc ratunku dla swoich domostw, wezwali na pomoc ostatnia instancję – franciszkanina, ojca Fray’a Luisa Bolañosa. Ten odprawiwszy modlitwę, dzierżąc w rękach Biblię i krzyż gorliwie prosił Boga ocalenie wioski. Te zaś zostały wysłuchane. Osiadająca wówczas woda stworzyła nowe jezioro. Nazwane od razu Tapycuá, szybko doczekało się nowego terminu – Ypacarai oznaczającego ni mniej, ni więcej jak: „błogosławiony”.

Przez długie lata jezioro omijały wszelkie problemy z czystością wody. W sierpniu 2012 r. wiele się jednak zmieniło. Krystaliczna dotąd woda nagle zmieniło barwę na szaro-zieloną. Przybyli specjaliści orzekli, iż za wszystko dopowiadają wytwarzające się w nim toksyczne glony – sinice. Na efekty niestety nie trzeba było czekać. Cuchnąca, zielonkawa breja skutecznie poczęła odstraszać nie tylko ludzi udających się tu na odpoczynek, ale także miejscowych, który odtąd skazani byli na używanie masek. Jakby problemów było mało na tafli powiły się setki zdechłych ryb…

Od problemu uwolniono się w znacznym stopniu dopiero w 2014 roku. Obecnie być może w wodzie znajdują się szczątkowe ilości bakterii, jednak w żadnym stopniu nie stanowią zagrożenia dla ludzi.

Będąc w Ypacarai zajechaliśmy jeszcze na nieczynny dworzec kolejowy.

Paragwaj to "raj" dla osób które uwielbiają zabudowę kolonialną, przejeżdżając przez małe miasteczka Aregua i  San Bernardino miałem uczucie jak bym się cofnął w czasie dziesiątki lat wstecz.

Tego samego dnia po powrocie do hotelu, byłem jeszcze umówiony na zrobienie testu na koronawirusa.

Pełny profesjonalizm, aż trudno uwierzyć że obywatele Paragwaju mają utrudniony dostęp do punktów testowych na wirusa.
Wynik został przesłany na emaila w przeciągu 12 godzin. Wystarczyło tylko wydrukować wynik i pokazać na lotnisku w dniu wylotu.

Koszt testu $95, płatne tylko kartą kredytową.

IMG_7076.jpg
IMG_7079.jpg
IMG_7108.jpg
IMG_7082.jpg
IMG_7088.jpg
covidtest1.jpg

Następny dzień.

Zarazem ostatni, i postanowiłem że spędzę go na "włóczeniu" się po mieście i zakupie pamiątek.
Przyznam się że miałem mały dylemat ostatniej nocy, skoro mam cały dzień wolny to może podjechać nad wodospad Iquazu który oddalony jest około 6 godzin jazdy samochodem. Gdyby nie fakt że trzeba przekroczyć granicę z Brazylią to napewno bym się skusił, a w obecnej sytuacji (...) wielka niewiadoma. Granica może okazać się zamknięta.

Większość turystów odwiedzających Asuncion decyduje się na nocleg w biznesowej części miasta, ja postanowiłem że zatrzymam się w centrum. Hotel Guarani chociaż wewnątrz przypomina lata 70, to bardzo  odróżnia się od innych zabudowań swoim trójkątnym kształtem.

Położenie hotelu jest diametralnie ważne dla mnie, wszystkie atrakcje na wyciągnięcie ręki. Plaza de la Libertad, Plaza de la Democracia, Panteon Nacional czy Plaza Juan E. O'leary - wszystkie te miejsca znajdują się w sąsiedztwie hotelu.

Przemierzając ulice miasta kieruje się w kierunku centralnego dworca kolejowego które pełni dzisiaj rolę muzeum Kolejnictwa. Dwa parowozy i jeden wagon pasażerski, który zresztą jest zamieszkiwany przez bezdomnych. Wszystko niszczy się na naszych oczach.
Cały obiekt jest niestety zamknięty dla turystów, przez dziurę w płocie udało mi się na moment wejść na peron w celu zrobienia kilku zdjęć.

Po drugiej stronie ulicy widać kilka pozostałości po starych torach i rdzewiejących wagonach kolejowych.

Park noszący nazwę Plaza Uruguaya to wspaniałe miejsce aby schronić się przed gorącymi promieniami słońca, taka oaza w centrum miasta. Na terenie parku znajdują się dwie księgarnie dlatego park jest uwielbiany przez studentów i miłośników literatury pięknej.

W samym środku parku znajduje się pomnik José Gervasio Artigas'a - bohatera narodowego Urugwaju.

Wśród wąskich dróżek znajdują się jeszcze pomniki: gitarzysty Agustína Barrios Mangoré'a, Augusta Roa Bastosa a także Afrodyty - greckiej bogini miłości i urody, oraz La Madre - pomnik matki z dzieckiem.

Na koniec warto było by poruszyć jeszcze wątek samochodów poruszających się po Paragwaju.
Większość aut jest sprowadzana z Japoni z kierownicą po prawej stronie, następnie na miejscu, przód auta jest przerabiany tak aby kierownica była po stronie lewej. Takie samochody są o połowę tańsze, niż np. aut sprowadzanych z Europy czy USA.
Na pierwszy rzut oka ciężko rozróżnić japońskie auto, jest jednak mały szczegół.... położenie przednich wycieraczek.

Po powrocie do hotelu czeka mnie jeszcze spakowanie się i wyjazd na lotnisko.

Międzynarodowy Port lotniczy Silvio Pettirossi'ego znajduje się 9 kilometrów poza obszarem miastem.
Na lotnisku... pusto... jedyny samolot odlatujący po północy to rejsowy do Panamy.

Po przylocie na lotnisko w Panamie miałem wystarczająco czasu na zwiedzenie lotniska :-)

Kolejna podróż dobiegła końca.

Na międzynarodowym lotnisku JFK samolot wylądował punktualnie.

IMG_7154.jpg
IMG_7193.jpg
IMG_7213.jpg
IMG_7235.jpg
IMG_7210.jpg
IMG_7236.jpg
IMG_7257.jpg
IMG_7264.jpg
IMG_7280.jpg
IMG_7311.jpg
IMG_7369.jpg
IMG_7398.JPG