MARZEC 2020

- PODRÓŻ W DOBIE KORONAWIRUSA -

Siedząc ostatnimi dniami na forach internetowych i biorąc udział w dyskusjach zrozumiałem że nie wolno mi spocząć i jestem zmuszony wbrew wszystkim zrobić coś, o czym niektórzy obecnie mogą sobie tylko pomarzyć... wypad samochodem gdzieś tam, gdzie jeszcze nie byłem. Wiem że takie wyzwanie nie było by obecnie możliwe w Europie, ale w USA, stanowe granice są nadal otwarte i nikt nie myśli o ich zamknięciu. Pod uwagę brałem dwie opcje; pierwsza to trasa z Nowego Jorku do San Francisco a druga z Nowego Jorku przez Chicago do Miami, wiem że to absolutnie nie po drodze, nie przeszkadzało mi to jednak w niczym.

Po dwóch dniach przygotowań wyjeżdżam... zaopatrzony w żywność na 7 dni, maseczki ochronne na twarz, żel antybakteryjny do rąk, kołdry, poduszki i oczywiście niezbędna odzież. Noclegi podczas całego wyjazdu planuję w samochodzie który jest do tego przygotowany i sprawdził się już wcześniej.  Do zobaczenia za 7 dni wyszeptalem opuszczając swoją posesję.

Pierwszy dłuższy postój zaplanowałem za 12 godzin w mieście Gary w stanie Indiana, uważam że jest to najlepsze miejsce na odpoczynek i wyprostowanie kości. Dlaczego ? Przekonacie się zaraz sami...  Kierując się na zachód z Nowego Jorku musiałem przejechać przez stany: New Jersey, Pennsylavania, Ohio, Indiana. Gdyby ktoś kiedyś chciał pokonać tą trasę to radzę zatankować samochód w stanie New Jersey a następnie na pierwszym zjeździe z drogi 80 West w stanie Ohio. Pennsylvania podobnie jak stan Nowy Jork ma dużo wyższa cenę benzyny. Warto również zaopatrzyć się w EasyPass - urządzonko do automatycznego pobierania opłat na drogach ekspresowych.

Jakie zdziwienie kiedy za galon etyliny 87 w Ohio zapłaciłem tylko $1.58, ostatnio tak niską cenę widziałem na stacjach jakieś 15 lat temu.

Po 11 godzinach jazdy z przystankami na zatankowanie auta zjeżdżam na pierwszy Rest Area tuż za bramkami EasyPass w stanie Indiana, tutaj mam czas na zregenerowanie sił. Na miejscu są toalety z prysznicami jeśli ktoś chciałby się odświeżyć, oraz centrum gastronomiczne. Z doświadczenia wiem że jest to najlepsze miejsce na postój przed wjazdem do Gary, rodzinnego miasta Michaela Jacksona. Miasto Gary należy do bardzo niebezpiecznych miejsc które lepiej unikać po zachodzie słońca, w 1990 roku zostało nawet nazwane amerykańską stolicą morderstw.  Brak szyb w oknach, walące się budynki mieszkalne czy zabite okna deskami to normalny widok w tym 75 tysiecznycznym miasteczku.

Przemierzając ulice warto skupić się na dziurach w asfalcie aby nie zgubić podwozia.

Dom rodzinny Jacksonow znajduje się kilka przecznic od głównej drogi - Broadway. Dzisiajsza posiadłość którą widzimy to wyremontowany jedno piętrowy budynek, w którym Michael Jackson spędził pierwsze 10 lat swojego dzieciństwa zanim w 1968 roku wyprowadził się z rodziną do Los Angeles.
Nie jest to mój pierwszy pobyt w tym miejscu i pierwszą rzeczą jaka wpadła mi w oko to brak pomnika poświęconego artyście. Po krótkich poszukiwaniach dowiedziałem się że pomnik został usunięty przez rodzinę w 2018 roku tuż przed wizytą Janet Jackson. Niestety pomnik do dzisiaj nie wrócił na swoje miejsce.

Kolejnym miejscem wartym odwiedzenia w okolicy jest Sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej prowadzone przez księży Salwatorianów w Merrilville. Wielką atrakcją tego miejsca jest  przepiękna szopka ruchoma nazywana „Panorama Tysiąclecia Chrztu Polski”. Jest to prawdopodobnie największa na świecie ruchoma szopka betlejemska. Znajduje się w niej 48 figur, przedstawiających Świętą Rodzinę, poczet wybranych świętych i królów polskich oraz ważne postacie historyczne. Prezentacja trwa 30 minut, a jej konstrukcja umieszczona jest za ołtarzem głównym. Niestety z przyczyn # coronavirus, Kościół był zamknięty. Dzień wcześniej udało mi się skontaktować z jednym z braci zakonnych którego dobrze znam ale niestety zostałem wystawiony do wiatru i do spotkania nie doszło (...) Oprócz świątyni  możemy podziwiać ręcznie rzeźbioną drogę krzyżową oraz spędzić troszkę czasu na modlitwie w przyklasztornej kaplicy MB Fatimskiej.
Po raz pierwszy byłem tutaj w 1999 roku pod namiotami wraz z rówieśnikami z naszej oazy parafialnej. Pamiętam do dziś odgłos strzelających świec sprawiających wrażenie że tu straszy.

CHICAGO, IL

Z Merriville do Chicago prowadzą dwie drogi ekspresowe. Możemy wybrać I-80/94 West lub Chicago Skyway. Ta pierwsza jest darmowa ale zrobimy kilka dodatkowych mil zanim dojedziemy do centrum, natomiast droga Chicago Skyway ( 90 West ) jest płatna i prowadzi wzdłuż jeziora Michigan aż do centrum Chicago.

Samochód zaparkowałem w podziemnym parkingu zlokalizowanym w pobliżu Lake Shore Dr. czyli w najbliższym sąsiedztwie najważniejszych atrakcji miasta. Najbliższym punktem wartym zobaczenia była fontanna Buckingham znajdująca się w sercu śródmiejskiego Parku Granta. Jest ona darem Kate Sturges Buckingham (ostatniej z rodu pochodzącego z Zanesville, Ohio), znanej działaczki filantropijnej i mecenasa sztuk, która w ten sposób postanowiła upamiętnić swojego brata Clarence’a, który tak jak ona był kolekcjonerem sztuki i hojnym darczyńcą wielu obrazów, rzeźb i obiektów dla galerii Art Institute of Chicago. 26 maja 1927 roku nastąpiło publiczne otwarcie obiektu, a dwa miesiące później nadano jej oficjalnie nazwę i od tej pory stała się wizytówką Chicago  uzupełniającą widok na Jezioro Michigan i będącą jego uosobieniem i symbolem.

W pobliżu możemy również odwiedzić Field Museum ( Muzeum Historii Naturalnej ) w którym znajduje się największy szkielet brachiozaura – jednego z największych żyjących zwierząt na ziemi. Długi na co najmniej 22 metry miał szyję długości ponad siedmiu metrów. Muzeum posiada również bogate zbiory antropologiczne, zoologiczne i paleontologiczne, niestety obecnie budynek jest zamknięty dla zwiedzających z powodu wirusa. Miałem okazję widzieć go będąc tu wcześniej dwa lata temu.

Kolejnym miejscem i chyba równie bardzo znanym jest "chicagowska fasola". Tak.. tak.. fasola... czyli Millenium Park a dokładnie Cloud Gate a w nim wielka konstrukcja przypominająca coś owalnego. A komu zawdzięczamy popularną nazwę The Bean ? Oczywiście dziennikarzom i wizytującym, dla nich nie było wątpliwości, że tak powinna się nazywać. Niezbyt zadowolony z tego był pomysłodawca projektu brytyjski rzeźbiarz urodzony w Indiach Anish Kapoor ale było już za późno, nazwa "The bean" przylgnęła do jego dzieła na stałe, a na pocieszenie pomysłodawcy pozostała tylko sława. Park Millenium również był zamknięty ale w przeciwieństwie do parku Granta tutaj ustawiono ogrodzenie.

Stojąc na Michigan Ave. plecami odwróconymi do parku jeśli tylko wybałuszymy oczy na drugą stronę ulicy w kierunku E. Washington to zauważymy pomnik brązowej krowy. Krowa jak krowa, ale atrybut jej ma wielkie znaczenie i symbolizuje największy pożar w historii miasta. Zgodnie z tradycją pożar miał rozpocząć się w chwili, gdy dojona krowa kopnęła lampę naftową.

Idąc dalej Michigan avenue w kierunku północnym dojdziemy do mostu DuSable. Usytuowany nad rzeką Chicago został otwarty dla ruchu w 1920 roku i upamiętnia założyciela tego miasta - Jean Baptiste Point du Sable. Może taka mała ciekawostka o samej rzece, tradycją miasta jest zabarwianie wody na kolor zielony podczas obchodów dnia św. Patryka. Wiem że mógłbym jeszcze spędzić tu sporo czasu, ale czas goni...

Po powrocie do samochodu musiałem podjąć decyzję czy jechać na zachód czy na południe... posprawdzałem sytuację jaka panuje w poszczególnych stanach i zdecydowałem się na ... południe !

Czeka mnie teraz powrót przez SkyWay do stanu Indiana a stamtąd drogą I-65 w kierunku południowym. Następny postój zaplanowałem sobie w Nashville w stanie Tennessee. Mam do zrobienia prawie 500 mil, czyli około 7 godzin jazdy. Zanim dojadę to będzie już noc i co ja będę tam robił ? Po przejechaniu stanu Indiana i Kentucky postanowiłem że zatrzymam się na stacji w celu zatankowania samochodu i przespaniu sie kilku godzin. Tak też zrobiłem. Na stację zajechałem około 10 wieczorem, stąd mam już tylko dwie godziny do Nashville. Cena za galon benzyny 87 to jedyne $1.27... to już prawie jak za darmo.

Następnego dnia obudziłem się jeszcze przed budzikiem, no skoro jestem wyspany to ruszam dalej. Po małej toalecie i śniadaniu jestem gotowy... zanim jeszcze ruszę to sprawdziłem sobie najważniejsze atrakcje Nashville.

Wszystko zgodnie z planem, po dwóch godzinach jazdy dojeżdżam do Nashville - stolicy whisky oraz muzyki country. Na pierwszy ogień jadę pod  replikę oryginalnego Pantenonu z Aten. Brzmi to może dziwnie i niedowierzanie ale tak... w Nashville mają swój pantenon.
Gmach został wzniesiony w 1897 roku z okazji wystawy Tennessee Centennial and International Exposition a jego wnętrza były dostosowane do potrzeb wystawienniczych – pokazywano tu dzieła sztuki. Do jego wykończenia użyto gładzi szpachlowej, przez co 10 lat później zaczęły odpadać z niego rzeźby. Decyzję o odbudowie repliki przy użyciu trwałych materiałów podjęto w 1920 roku, a gmach ukończono w 1931 roku.
W 1990 roku w jego wnętrzu stanęła replika posągu Ateny Partenos.

Wiem że nie uda mi się zobaczyć wielu rzeczy bo prawie wszystkie atrakcje są zamknięte ale zawsze to coś... Po 15 minutach jazdy dojechałem do Brodway'u - dzielnicę rozrywki dla Honky Tonks i żywej muzyki country. Ale tu musi być wieczorami fajnie, knajpa na knajpie. Raj dla wielbicieli whisky i muzyki country.
Wiele znanych gwiazd stawiało tu pierwsze kroki, w tym Dierks Bentley , Gretchen Wilson , Willie Nelson , Johnny Cash , Blake Shelton i Kris Kristofferson.
Z ciekawostek mogę napisać tylko że podczas wojny secesyjnej przebywał tu czasowo 58. Ochotniczy Pułk Piechoty Nowego Jorku, nazywany potocznie Polskim Legionem dowodzonym przez Włodzimierza Krzyżanowskiego.
Muszę tu jeszcze wrócić aby zobaczyć Country Music Hall of Fame, może kiedyś po drodze do Luizjany lub Mississippi.

Jest już około południa, czas jechać dalej. Za 3 godziny powinienem dojechać do Sanktuarium Najświętszego Sakramentu w mieście Hanceville w stanie Alabama. Architektura świątyni była wzorowana na Bazylice Św. Franciszka z Asyżu, budowę ukończono w 1999 roku. Znajduje się tu druga największa monstrancja na świecie. Można tu wziąć udział w kontemplacji, we Mszy św. czy Liturgii Godzin. Znajduje się tu ponadto Eucharystyczne Centrum Jana Pawła II, czy replika groty w Lourdes. Po śmierci siostry Angeliki, założycielki największej katolickiej stacji radiowo telewizyjnej, której szczątki są pochowane w krypcie pod sanktuarium, miejsce to jest odwiedzane często przez pielgrzymki z całych Stanów Zjednoczonych.

Zapomniał bym o rakiecie, no tak, rakiecie !!! Po drodze z Nashville do Alabamy, kilka mil po wjeździe do tego stanu po prawej stronie stoi nic innego jak najprawdziwsza rakieta. Jadąc drogą I-65 w kierunku południowym w pewnym momencie zza krzewów zaczął wyłaniać się dziwny kształt wieży, początkowo myślałem że to antena nadawcza, ale nie. Czym bliżej tym coraz bardziej wieża przypominała rakietę, to ufundowana Alabamie w 1979 roku rakieta Saturn 1B.

Sanktuarium opuściłem około 4 PM, za godzinę z minutami powienienem dojechać do centrum nadawczego stacji radiowo telewizyjnej EWTN w Irondale -  kompleks ten jest największym nadawcą programów katolickich na świecie. Założycielką tego wielkiego przedsięwzięcia była siostra Angelica, oglądałem kiedyś wywiad z jej udziałem w którym opowiadała o początkach i trudnościach podczas tworzenia tego dzieła. "Był już czas kiedy groziło nam zamknięcie", stwierdziła podczas wywiadu ale dodała później "jeden dzień przed wyłączeniem prądu przyszedł do nas mężczyzna z walizką pieniędzy". Takie były początki stacji. Dzisiaj EWTN nadaje w 145 językach na cały świat. Oprócz kompleksu nadawczego na terytorium zgromadzenia zakonnego znajduje się również Kaplica Matki Bożej Anielskiej, która otwarta jest dla wszystkich spragnionych rozmowy z Bogiem.

Umocniony duchowo mogłem dalej kontynuować swoją podróż. Do Miami pozostało mi  już 800 mil czyli około 13 godzin spędzonych za kierownicą. Jednakże po sprawdzeniu sytuacji jaka obecnie panuje w tym mieście ( zamknięte plaże ) zdecydowałem się że wracam do domu, po drodze zahaczając o Washington D.C. Lepiej dla mnie, później będzie bliżej do domu. Jadąc drogą I-59 a następnie I-24 po dwóch godzinach jazdy zatrzymałem się jeszcze przy wodospadzie oraz jaskini "Ruby Falls". Nie zabawiłem tu długo, byłem sam jak palec. Udało mi się tylko zejść do wodospadu.

Słońce zaszło zanim wróciłem do samochodu. Mogę się przespać tutaj albo pojechać dalej. Cóż, jadę dalej... Po 4 godzinach dojeżdżam do granicy że stanem Virginia, tam zjechałem na stację aby zatankować samochód  i spędzić noc, zwłaszcza że nigdzie mi się już nie śpieszy.

Po przespanej nocy, a spałem jak suseł, nawet nie przeszkadzał mi warkot samochodów ciężarowych, czas na toaletę, śniadanko i można jechać dalej. Do Waszyngtonu pozostało mi jeszcze 6 godzin jazdy, ale zanim wyruszyłem w drogę to sprawdziłem obecną sytuację w mieście. Nie wyglądało to najlepiej; Cmentarz Arlington zamknięty, National Mall zamknięty, Tidal Basin zamknięty. Pozostało mi tylko zobaczyć przepiękną starą dzielnice Georgetown, oraz mauzoleum Lincolna, eee.... jadę prosto do domu zwłaszcza że wszystkie wyżej wymienione atrakcje stolicy już wcześniej widziałem.

Po kolejnych 11 godzinach wróciłem do Nowego Jorku.

Podsumowaujac cały wyjazd który zamiast 7 dni trwał tylko 4, po przejechaniu prawie 2500 mil ( 4000 km ) i spędzeniu 38 godzin za kółkiem uważam za udany. Nie udało mi się może zobaczyć wszystkiego co chciałem, ale jestem szczęśliwy.

Zdaję sobie sprawę że dla wielu z Was ten wyjazd nie miał w ogóle sensu i uważacie że jestem bardzo nieodpowiedzialny że akurat teraz w dobie pandemii koronawirusa postanowiłem zrobić sobie wycieczkę. Taki już jestem, podróżoholik !!!

ŚWIAT BEZ WYCHODZENIA Z DOMU

    Copyright ©2019-2020  TUTAJ BYLEM LLC

    Wszystkie prawa zastrzeżone

    domena jest wlasnoscia serwisu - TUTAJ BYLEM LLC

    Kopiowanie i rozpowszechnianie zdjęć bez zgody autora zabronione

    157092209360451367.png