Podróż i pamięć, czyli „Katyń"

Głównym celem moich dwóch wypraw do Katynia było oddanie hołdu polskim oficerom pomordowanym przez sowieckich zbrodniarzy.

Nie sposób pominąć również okolicy lotniska wojskowego w Smoleńsku gdzie 10 kwietnia 2010 roku doszło do wielkiej katastrofy lotniczej z udziałem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego.

Po sowieckiej agresji na Polskę 17 września 1939 r. w niewoli sowieckiej znalazło się około 250 tys. polskich jeńców, w tym ponad 10 tys. oficerów.

3 kwietnia 1940 roku NKWD rozpoczęło masowe egzekucje polskich jeńców wojennych z obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Kilka lat później ludzie odpowiedzialni za zbrodnię powołali tzw. Komisję Burdenki, która miała oficjalnie „wyjaśnić Katyń”. Jej faktycznym celem było jednak zrzucenie winy na Niemców, a opracowane przez nią wnioski miały stanowić podstawę pod kłamstwo katyńskie przez kolejne pół wieku.


Dopiero 13 kwietnia 1990 r. po 50 latach kłamstw i manipulacji Rosjanie pierwszy raz oficjalnie przyznali, że to NKWD stała za zamordowaniem polskich oficerów w Katyniu, przez lata dowiadywaliśmy się że prawda o Katyniu miała nigdy nie wyjść na jaw.

Do Smoleńska dotarłem w środku nocy 10 kwietnia 2018 roku, po osiemnastu godzinach spędzonych w podróży.

Dziesięciogodzinną różnice czasu trochę dawało się odczuć. Kiedy w domu wszyscy kładli się spać to tutaj wschodziło już słońce.

Padłem, nie wiem kiedy zasnąłem. Przebudził mnie warkot autobusów wjeżdżających na pobliski dworzec autobusowy. Wstawać, czy nie wstawać, oto jest pytanie. Wtem zadzwonił buzik.. czyli stawać !!!

1.JPG

Na śniadanie z pobliskiego sklepu była drożdżówka z serem i kawa, mała czarna. Kosztowało mnie to zaledwie kilka rubli.
Tu jest prawdziwa Rosja, bez upiększeń, bez poprawek. W telewizji tylko dwa kanały: rządowy - Rossiya 1 i informacyjny też należący do rządu - Rossiya 24.

W przeciwieństwie do Moskwy nie widać tutaj bogactwa, ale życie przeciętnych ludzi którym nie starcza do pierwszego.

Czasami ciężko się dogadać ale cztery lata języka rosyjskiego w szkole podstawowej znowu uratowało mi życie. Powoli, z błędami gramatycznymi ale ze zrozumieniem - tutaj nikt nie mówi po angielsku.

Na dworcowym postoju taksówek dorwałem gościa który postanowił że za $25 USD obwiezie mnie gdzie tylko będę chciał. W 2015 roku ta sama trasa przejazdu kosztowala mnie $20 USD. Wskazałem mu cmentarz w Katyniu oraz miejsce katastrofy lotniczej z 2010 roku, znałem już te miejsca z mojego poprzedniego pobytu tutaj w 2015 roku.

Po 40 minutach jazdy dojechaliśmy do celu, jest około 8 rano. Za godzinę odbędzie się Msza Św. za ofiary masakry. Osoby które same chcą się wybrać do lasu katyńskiego powinny posługiwać się mapą lub nawigacją, bowiem brak jest drogowskazów kierujących do Katynia, a tablicę w języku rosyjskim „Мемориальный комплекс «Катынь»” (Zespół Cmentarno-Muzealny „Katyń”) można dostrzec dopiero na podjeździe na parking.

Polski Cmentarz Wojenny stanowi część zespołu muzealnego, w skład którego wchodzą także obiekty rosyjskie – cmentarz sowieckich ofiar represji, pawilon muzealny poświęcony zarówno polskim, jak i sowieckim ofiarom represji (przy wejściu na teren zespołu memorialnego) oraz otwarte w 2018 roku muzeum z ekspozycją „Rosja i Polska. XX wiek. Karty historii” i pomnik pamięci pomordowanych wraz ze ścianą pamięci.

W najbliższym sąsiedztwie parkingu rozciąga się zespół cerkiewny pod wezwaniem Zmartwychwstania Pańskiego, konsekrowany we wrześniu 2012 rok i upamiętniający ofiary represji stalinowskich. Świątynia powstała z inicjatywy patriarchy Cyryla, zwierzchnika Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. W cerkwi znajduje sie m.in. kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.

KOMPLEKS MUZEALNO - CMENTARNY W KATYNIU

Wejście na teren zespołu memorialnego otwiera wyrastający z ziemi pawilon przecięty wąskim korytarzem, tworzący symboliczną bramę.  W 2018 roku na ścianach korytarza pojawiły się płyty imitujące zardzewiały metal, z wypisanymi naprzemiennie po polsku i rosyjsku nazwiskami ofiar polskich i sowieckich, całość uwieńczona jest napisem: „Tu spoczywa ponad 8 tys. obywateli sowieckich i ponad 4 tys. obywateli polskich”. Przez przeszkloną bramę z obrazem krzyża, symbolizującego przejście do innego świata, odwiedzający wchodzi na tzw. drogę śmierci, po której prowadzono na egzekucję
skazańców lub przewożono ciała już pomordowanych, następnie grzebane w dołach na terenie Koziej Góry.

Przeszedłszy przez bramę, po prawej stronie placu zobaczymy rekonstrukcję wagonu kolejowego – jednego z tych, którymi w latach 1920–1950 transportowano osoby represjonowane. W wagonie takim mieściło się 30–40 osób, ogrzewany był przez piecyk kozę, ludzie spali na drewnianych pryczach, a za toaletę służyło wiadro, opróżniane jedynie w czasie dłuższych postojów. Również ciała zmarłych podczas jazdy wynoszono z wagonów jedynie na postojach, dlatego więźniom przychodziło przez wiele godzin jechać w jednym wagonie ze zwłokami towarzyszy niedoli.

Przez wiele lat na ustawionych obok planszach prezentowano wystawę „GUŁAG na kołach”, informującą o losach ofiar represji. Jak informowały plansze, w momencie śmierci Stalina w marcu 1953 roku pośród łącznej liczby ok. 2,8 mln więzionych w łagrach było co najmniej 16 tys. mieszkańców Smoleńszczyzny.
W roku 2017 wystawę zastąpiły tablice poświęcone wojnie polsko-bolszewickiej. Informują one o ciężkich warunkach, w jakich przetrzymywani byli sowieccy jeńcy i podają liczbę ofiar śmiertelnych 25–28 tys. osób – która znacząco przekracza szacunki polskie (16–18 tys.), a nawet wcześniejsze szacunki rosyjskich badaczy (18–20 tys.). Największą manipulacją strony rosyjskiej jest wyeksponowanie informacji o tragicznych losach czerwonoarmistów w miejscu zbrodni dokonywanych przez sowiecki aparat represji, a także pośrednie stawianie na równi losów sowieckich jeńców, zmarłych od chorób i niedożywienia, z mordem polskich oficerów dokonanym na bezpośredni rozkaz najwyższych władz.

Nieopodal, po prawej stronie, znajduje się granitowa płyta upamiętniająca pięciuset sowieckich jeńców wojennych rzekomo rozstrzelanych w Lesie Katyńskim przez Niemców w maju 1943 roku.

Droga śmierci rozwidla się na placu, a metalowe czerwone bramy z flagami polską i rosyjską kierują odwiedzających odpowiednio na polską i rosyjską część cmentarza. Przed wejściem ustawiono głaz symbolizujący pamięć o pomordowanych.

Prawa odnoga drogi prowadzi na polską część cmentarza zajmującą obszar 1,4 ha.

brama.jpg
katyn wagon.jpg
15.JPG
16.JPG
brama glowna.jpg

POLSKI CMENTARZ WOJENNY

Wejście na cmentarz obramowują dwa pylony z wizerunkami polskich orłów wojskowych oraz wbudowany w kostkę brukową metalowy napis „Polski Cmentarz Wojenny”. Leżąca obok żeliwna płyta z inskrypcją w języku polskim, rosyjskim i angielskim informuje o budowie cmentarza i jego uroczystym otwarciu 28 lipca 2000 roku.
Przy wejściu rozmieszczono też płyty z wizerunkami najwyższego polskiego odznaczenia wojskowego – Krzyża Virtuti Militari oraz Krzyża Kampanii Wrześniowej 1939.

Idąc ścieżką, po lewej mijamy drewniany Krzyż Prymasowski, przekazany w roku 1988 przez ówczesnego prymasa Polski kard. Józefa Glempa, z wyrytą inskrypcją „W tym miejscu zostanie wzniesiony krzyż upamiętniający śmierć polskich oficerów”.

W niewielkiej odległości od krzyża ustawione są cztery pionowe płyty z symbolami religii – chrześcijaństwa (katolicyzmu i prawosławia), judaizmu i islamu – których wyznawcy spoczywają
na cmentarzu.

19.jpg
plyty  religia.jpg

Idąc alejką, odwiedzający schodzi poniżej poziomu ziemi, tym samym symbolicznie przekracza granicę życia i śmierci.

Przybywających uderzać może rdzawoczerwony kolor wielu elementów cmentarza, mogący kojarzyć się z kolorem zarówno zakrzepłej krwi, jak i rdzy na guzikach mundurów wydobytych podczas ekshumacji.

Kolor rdzy mają, umieszczone na ścianie wykopu, żeliwne epitafia ku czci każdego z pomordowanych, zawierające stopień wojskowy, imię i nazwisko, datę i miejsce urodzenia, zawód, przydział służbowy i datę śmierci – rok 1940.  Indywidualne epitafie są jednym z najważniejszych elementów cmentarza, a ich ułożenie w sześciu pionowych rzędach stanowi odwołanie do ciał układanych warstwami w dołach śmierci.

Pielgrzymi pozostawiają przy tabliczkach miniatury polskich flag, kwiaty, niekiedy drobne pamiątki.

Rdzawoczerwony kolor ma też umieszczona w centrum cmentarza grupa ołtarzowa, złożona z żeliwnej płyty-bramy z odciśniętymi nazwiskami 4412 (tak szacowano w momencie otwarcia cmentarza) pomordowanych w szyku alfabetycznym, widniejącego w prześwicie krzyża, stołu ofiarnego oraz zawieszonego w wykopie pod poziomem ziemi dzwonu, na którym wyryto napis „Katyń” oraz tekst Bogurodzicy, najstarszej zachowanej polskiej pieśni religijnej i patriotycznej (pochodzącej z XIII–XIV wieku).

Symbolika grupy ołtarzowej odwołuje się do Zmartwychwstania Pańskiego – brama i krzyż nawiązują do Grobu Pańskiego i odsuniętego przez Zmartwychwstałego Chrystusa kamienia, a podziemny dzwon – do głosu prawdy wydobywającego się nawet spod ziemi.

Przed ołtarzem znajdują się dwie żeliwne tablice pamiątkowe. Jedna oznakowuje miejsce, w którym w 1995 roku prezydent Lech Wałęsa wmurował kamień węgielny pod budowę cmentarza, poświęcony przez papieża Jana Pawła II. Tablicę zdobi napis: „Cierpieniu – prawdę, umarłym – modlitwę, w obliczu Boga Wszechmogącego”. Druga tablica symbolizuje hołd złożony w imieniu narodu polskiego „ponad 4400 spoczywającym w Lesie Katyńskim oficerom Wojska Polskiego z obozu w Kozielsku zamordowanym wiosną 1940 roku przez NKWD”.

Również przed ołtarzem rozmieszczono sześć zbiorowych mogił pokrytych żeliwnymi płytami z krzyżami. Są tu jedynie dwa groby indywidualne – gen. Bronisława Bohaterewicza (Bohatyrewicza) oraz gen. Mieczysława Smorawińskiego.

Nieregularne żeliwne płyty pomiędzy drzewami zostały ułożone w miejscu siedmiu dołów śmierci, z których wydobyto szczątki ofiar. Mają one symbolizować rdzawe plamy, które, niczym prawda o zbrodni, wydobywają się na powierzchnię mimo prób ich ukrycia.

katyn21a
22.JPG
DSC02179.JPG
DSC02183.JPG
25.JPG
24.JPG

Wokół rozciąga się las – niemy świadek zbrodni sprzed kilkudziesięciu lat.

Panuje tu dziwny lek, wrażenie jakby ktoś ciągle się na nas patrzył. W skupieniu opuszczam Kozią Górkę i w drodze powrotnej na parking zachodzę jeszcze na rosyjską część cmentarza.

Według przewodników zwiedzenie obydwu cmentarzy nie powinno nam zająć dłużej niż godzinę, tak też było w 2015 roku. Dzisiaj kiedy jestem tu już po raz kolejny, wzbogacony wiedzą z książek historycznych przejście cmentarza zajęło mi cztery godziny. Wystarczyło tylko usiąść na ławce, zamknąć oczy i wczuć się w otaczający nas "ból wiszący w powietrzu", a czas jakby zatrzymał się w miejscu.

brama glowna 1.jpg

Jest już południe, kierowca czeka na parkingu. Martwił się czy coś mi się stało, chciał iść i mnie szukać. Wytłumaczyłem mu dlaczego zeszło mi tak długo. Zaczęliśmy rozmawiać o 10 kwietnia 2010 roku. Opowiadał mi co robił w tym dniu, o dziwnej pogodzie tego dnia. "Rano słońce, później mgła że czupka nosa nie było widać, później znowu słońce". Zaskoczył mnie bardzo kiedy powiedział, " Putin zamordował Wam prezydenta ". Miałem wrażenie że czekał na mój komentarz do jego słów, ale przemilczałem to. Może to jakąś podpucha - pomyślałem, nie rozmawiam o polityce podczas moich wyjazdów.

Po 30 minutach jazdy skręciliśmy w lewo w polną drogę ułożoną z betonowych płyt. "To tutaj" - powiedział. Rzeczywiście poznaje to miejsce, nic się nie zmieniło przez ostatnie trzy lata. Niewielkie pole, na którym rozbił się samolot ponownie porosło trawą, pomnika wciąż nie ma. Gdyby nie pamiątkowy głaz i niepozorny taras widokowy, nikt by nie uwierzył, że to właśnie tu 10 kwietnia 2010 r. rozbił się polski rządowy samolot, grzebiąc 96 najważniejszych osób w państwie, z parą prezydencką Lechem  i Marią Kaczyńskimi włącznie.

"Pancerna brzoza" znajduje się około 200 metrów od tego miejsca, przy ulicy Gubienka.

Koniec wycieczki na dzisiaj, czas wracać do hotelu i odespać różnice czasu.
Po północy mam pociąg do Moskwy i powrót samolotem do domu.

9.JPG
7.JPG
brzoza pancerna.jpg