- PODRÓŻ DO NAJDROŻSZEGO PAŃSTWA -

- PODRÓŻ DO NAJDROŻSZEGO PAŃSTWA -

Tym razem będzie o dwu-dniowym , ale piekielnie drogim, wypadzie z Nowego Jorku na Bermudy. O Bermudach myślałem już od pewnego czasu, dopiero w tym roku zdecydowałem się na podróż do tego najdroższego państwa na świecie. Według Business Insider to właśnie na tej małej wyspie koszt zycia jest najwyższy, biorąc pod uwagę ceny za paliwo, żywność oraz zakwaterowanie.

Samolot wylądował o czasie, odprawa paszportowa przebiegła bardzo szybko, zresztą jak mogło być inaczej skoro dziennie laduje tutaj tylko siedem samolotów, w tym jeden bezpośrednio z Londynu i jest to zarazem jedyna linia lotnicza która łączy Europę z Bermudami. Pragnę jednak zwrócić uwagę na mały szczegół, przed wylądowaniem na międzynarodowym lotnisku L.F.Wadę rozdano nam karty meldunkowe oraz celne.

Najważniejszym punktem bez którego nie wypuszcza nas z lotniska jest adres pobytu. Wiem że wielu podróżnych szuka tańszych miejsc do spania dopiero po przylocie, niestety w tym przypadku musimy pomyśleć o tym zanim wsiądziemy do samolotu. Zakwaterowanie w hotelach jest mega drogie, dlatego warto skorzystać z serwisu airbnb, pozwoli to na zaoszczędzenie paru stówek. Po wyjściu z lotniska często szukamy kantoru lub udajemy się do ATM, aby wybrać pieniadze… i niemiła niespodzianka. Lotnisko nie posiada kantoru a jeden bankomat który zlokalizowany jest na zewnątrz hali przylotów nie obsługuje kart płatniczych z Polski. ( bardzo nie mile doświadczenie ). Całe szczęście że wybierając się za granicę zawsze jestem przygotowany na takie przygody, dlatego trzeba wziąć ze sobą dolary amerykańskie. Dolar amerykański odpowiada jednemu dolarowi bermudzkiemu i można nimi płacić dosłownie wszędzie. Gdzie natomiast zdobyć lokalną walutę ? Polecam kasę dworca autobusowego w Hamilton, tam bez problemu przemiła Pani w okienku zamieni nam dolara amerykańskiego na dolara bermudzkiego.

Z cyklu „taksóweczka czeka”, wsiadam do pierwszej lepszej taksówki, pokazuje kierowcy adres i jedziemy… po przejechaniu paru metrów nagle kierowca pyta się mnie a gdzie to jest ? Zamurowało mnie !!! Jeździliśmy, błądziliśmy ale zajechaliśmy, cena według taksometra do Southampton wyniosła $56. Po zakwaterowaniu,  jeszcze tego samego dnia wybrałem się pieszo na Gibb’s lighthouse. Latarnia morska została zbudowana w 1844 roku przez inżynierów królewskich. Jest to również jedna z pierwszych latarni morskich na świecie wykonana z żeliwa, jej wysokość wynosi 36 metrów. Koszt biletu to $2.50 ale naprawdę warto, z góry można podziwiać bajeczne widoki i charakterystyczne białe dachy. Światło latarni po zmroku widoczne jest z odległości 160 kilometrów.

W drodze powrotnej piechotą dotarłem do Horseshoe Beach, nie było jednak chętnych do kąpieli o zachodzie słońca, a może to za sprawą urwistego wiatru który wiał piaskiem w oczy.

Jeszcze tylko zakupy w supermarkecie

( ceny z kosmosu !!! ) i mogłem wracać do apartamentu.

Następnego dnia biorę autobus komunikacji miejskiej i jadę do stolicy – Hamilton. Przystanki autobusowe to zwykle wbity metalowy pal wzdłuż głównej drogi. Kolor niebieski słupa oznacza autobus jadący z Hamilton a słup różowy że autobus jedzie do Hamilton, jest to wielkie ułatwienie, zwłaszcza że na bermudach obowiązuje ruch lewostronny.

 

Początki miasta sięgają 1790 roku i zostało nazwane na cześć Henry’ego Hamiltona, gubernatora Bermudów w latach 1778–1794. Największe zabytki Hamilton pochodzą z czasów kolonijnych, w większości są to anglikańskie kościoły i charakterystyczne budynki pochodzące z tamtego okresu. Najważniejszymi obiektami miasta są: katedra Świętej Trójcy z 1844 roku uznawana za matkę kościoła anglikańskiego, oraz pomnik upamiętniający poległych w pierwszej i drugiej wojnie światowej.

Bermudy są bardzo dobrze skomunikowane i autobusem dojedziemy w najdalszy zakątek wyspy, również promy pasażerskie są częścią komunikacji miejskiej. Aby zaoszczędzić sobie dwie godziny jazdy autobusem z Hamilton do zachodniej części wyspy - Dockyard, postanowiłem skorzystać z promu pasażerskiego, cała podróż zajęła mi mniej więcej tylko 15 minut. Rogal Naval Dockyard to od ponad 175 lat dom królewskiej marynarki wojennej, teraz również z wielomilionowym portem statków wycieczkowych.

Głównymi punktami Dockyard są: Clocktower Center i imponujące Muzeum Narodowe Bermudów, a w nim można zwiedzić XIX-wieczny Dom Komisarza pełen autentycznych mebli z epoki i eksponatów na temat historii wojskowej i społecznej Bermudów. Warto również poświęcic czas na wędrówkę po 16 akrach i podziwiać panoramiczne widoki na wyspę, a także wypas owiec. Koniec dnia to przepiękny widok na zachód słońca. Autobusem # 8 wracam do apartamentu aby nabrać sił na jutrzejszy dzień.

Trzeci dzień rozpoczynam od pobudki przez piejące koguty których wszędzie jest pełno, na śniadanie chleb tostowy z twarożkiem i drzemem do tego herbata…. i czas ruszać ! Autobusem z przesiadką w Hamilton dojeżdżam do najbardziej oddalonego miejsca po stronie wschodniej wyspy – bastionu św. Katarzyny. Jest to najstarsza cześć wyspy, początki fortu sięgają 1612 roku.

Ale zacznijmy od początku… według historyków wyspę przypadkowo odkrył w 1505 roku żeglarz Juan de Bermudez który na statku La Garza wracał z Meksyku do Europy. Wyspa do końca XVI wieku pozostawała bezludną. Pierwsi ludzie którzy osadzili się na wyspie to rozbitkowie statku Sea Venture który 28 lipca 1609 roku podczas burzy wpłynął na mieliznę i doznał dużych uszkodzeń, wszyscy przeżyli tylko dlatego że magazyny statku były wypełnione jedzeniem które mieli dostarczyć do miasta Jamestown w stanie Virginia.

Aby upamiętnić te wydarzenie w niedalekiej odległości od bastionu znajduje się pomnik wskazujący miejsce do którego przybyli pierwsi rozbitkowie. Fort jest wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wracając na przystanek autobusowy po prawej stronie mijam stary cmentarz, na tablicach nagrobkowych przeważają napisy z podaną przyczyną śmierci - żółtą febrą.

Dwa przystanki autobusowe wystarczyły aby dojechać do zamieszkiwanej przez 1800 mieszkańców najstarszej osady na wyspie - St. George. Pierwsze wzmianki pochodzą z 1609 roku. To małe miasto było stolicą Bermudy aż do roku 1815. Większość budynków stojących dzisiaj pochodzi z okresu między XVII a XIX wiekiem. Niektóre ulice wyglądają dokładnie tak jak dwa wieki temu. To fantastycznie zachowane miasteczko, jedno z najstarszych angielskich osad w nowym świecie nie jest zamkniętym skansenem, lecz normalnym żywym miastem.

 

Ważne zabytki to: kościół św. Piotra z 1612 roku, przykościelny czarny cmentarz szacuje się że z XVII wieku, niedokończony kościół którego budowę wstrzymano wskutek niestabilnego fundamentu oraz plac króla Jerzego usytuowany w samym centrum miasta.

Kolejnym i ostatnim punktem tego dnia było zobaczenie Crystal & Fantasy Caves , Mark Twain w 1908 roku powiedział “Przypuszczam, że to najpiękniejsze jaskinie świata”, na pewno się nie mylił, jednakże minęło już 111 lat od tego czasu i uważam że ingerencja człowieka zmieniła ich kształt bezpowrotnie. Crystal Caves zostały przypadkowo odkryte w 1905 roku przez dwoje dzieci , natomiast Fantasy Caves zostały odkryte w 1914 roku. Cena wstępu do dwóch jaskiń kosztuje $35 od osoby i zajmuje około 1,5 godziny.

Podsumowując ten krótki wypad wydaje mi się że zobaczyłem wszystko co ta wyspa mogła mi zaoferować, a ile kosztował ten wyjazd ? Udało mi się zmieścić w $1100, myślę że to bardzo drogo jeśli weźmiemy pod uwagę krótki czas pobytu, ale takie są uroki spełniania marzeń, na których nie powinno się oszczędzać. Oczywiście Bermudy są również doskonałym miejscem dla wielbicieli przepięknych plaż i krystalicznie czystej wody…na koniec jeszcze ciekawostka...

Prawo zabrania otwierania sieci handlowych oraz restauracji spoza wyspy, nie znajdziemy tutaj McDonalda, Burger Kinga, KFC czy Starbucks’a.

ŚWIAT BEZ WYCHODZENIA Z DOMU

    Copyright ©2019-2020  I WAS HERE

    Wszystkie prawa zastrzeżone

    domena jest wlasnoscia serwisu - I WAS HERE

    Kopiowanie i rozpowszechnianie zdjęć bez zgody autora zabronione

    LOGOcircleBIG.png
    157092209360451367.png